.
O książce

linnea„Kocham kwiaty. Nawet moje imię pochodzi od nazwy kwiatu.
Oj, zapomniałam się przedstawić. Mam na imię Linnea. Linnaea to łacińska nazwa zimoziołu, takiego malutkiego różowego kwiatka.”

 

Photo taken by Henripekka Kallio in Kolari, Finland, Summer 2005

Photo taken by Henripekka Kallio in Kolari,
Finland, Summer 2005

Linnea w ogrodzie Moneta

 

tekst: Christina Björk
ilustracje: Lena Anderson


Linnea pojechała do Paryża! I do Giverny, gdzie do dziś zachował się ogród malarza, Claude’a Moneta, tego, który tak pięknie malował nenufary! Linnea stanęła na japońskim mostku znanym z tylu obrazów, a w Paryżu zobaczyła obrazy malarza na własne oczy. Teraz już dobrze wie, dlaczego Moneta nazwano impresjonistą. Wiele się też dowiedziała o życiu Moneta w różowym domu pełnym dzieci.


Książka, pełna niezwykłych ilustracji Leny Anderson, reprodukcji obrazów Moneta oraz zdjęć z jego rodzinnego albumu, pokazuje, że za każdym dziełem sztuki kryje się człowiek, a jego życie oraz miejsca, w których przebywał, mogą stać się inspiracją do fascynującej podróży.


Linnea sama opowiada o swoich wrażeniach i to z jej perspektywy, oczami współczesnego dziecka, przyglądamy się tajnikom malarstwa, źródłom inspiracji i życiu artysty. Może będzie to zachętą do wyruszenia w podróż śladami tego lub innego malarza albo chociaż sięgnięcia na półkę po zakurzony album?

 

Książkę przetłumaczono na ponad 20 języków.

Niektórzy mogą ją pamiętać z początków lat 90., kiedy po raz pierwszy została wydana w Polsce. Zakamarkowa "Linnea" jest w nowym tłumaczeniu, autorstwa Agnieszki Stróżyk,  oraz w większym formacie.

 
.